Prasa
Artykuł w Nowinach o koncercie w zakładzie karnym
Lipiec 2003



Koncertu słuchali zabójcy i gwałciciele. Mówili, ze metal ich uspokaja.

Prasa / Nowiny - WięzienieCZAD NA SPACERNIKU

Przed koncertem zespołu MonstruM trzeba się dobrze rozejrzeć, żeby zobaczyć publiczność. Jest! W zakratowanych oknach więziennego bloku widać twarze i ręce. Trochę docinajś muzykom, ale nie pożałują oklasków, kiedy Mariusz zawyje do mikrofonu: "Mój jest ten kawałek podłogi, nie mówcie mi co mam robić".

Przed wejściem na teren Zakładu Karnego w Załężu strażnik zabiera dowody osobiste i komórki. - Mamy system, który reaguje na włączony telefon - tłumaczy kpt. Jacek Popów, starszy wychowawca. - Alarm wyje w całym więżieniu.

Są cztery okratowane bramy. Każda ma klucznika. Dopiero przez ostatnią wchodzi się na spacernik. Niezły widok. W kącie ubitego placu, pod wieżą strażniczą przycupnęło czterech chłopaków. Mają długie w włosy, gitary i perkusję. Głośniki już poprawili i teraz za bardzo się nie ruszają, jakby nie chcieli zwracać na siebie uwagi publiczności, których pokrzykiwania słychać z więziennego bloku. Przypomina wielki amfiteatr na wprost spacernika. Tylko, że zamiast loży są tam okratowane okna. Miejsc - 450. To nie jest nawet połowa pensjonariuszy ZK w Załężu, gdzie siedzi ponad 1100 osób.

- Pierwszy raz gramy w takim miejscu - przyznaje Mariusz Waltoś, lider MonstruM - Publika zupełnie specyficzna i trema też trochę inna. Do tej pory pogrywaliśmy na koncertach metalowych, zlotach motocyklowych i w klubach. Chcieliśmy tu jednak przyjść. Gramy za darmo.

"Anioł" dla zabójców

Zbyszek Mieszkowicz z Rzeszowa od paru lat prowadzi Stowarzyszenie Artystyczne "Anioł". Organizują koncerty, promują młode zespoły, organizują wystawy. Przymierzają się do serii koncertów w cerkwiach rozsianych między podkarpackimi wzgórzami. To oni wymyślili koncerty w więzieniu - Pierwszy zagrał zespół "Tabasco" - mówi Zbyszek - Też na spacerniku, w piękny słoneczny dzień. Trochę bluesowo. Znajomi pytają Zbyszka, co to za pomysł z rozrywką dla więźniów. Przecież nie siedzą tam niewiniątka, tylko sprawcy napadów, złodzieje, zabójcy. Są tam za karę, a ktoś jeszcze che im sprawiać przyjemność. - Nie znam się na resocjalizacji - mówi Zbyszek - Ale widziałem autentyczne wzruszenie w oczach jednego z więźniów podczas koncertu "Tabasco". W ich świadomości społeczeństwo jest wrogiem. To ludzie z zewnątrz i prawo usadziło ich za kratami. Ale skoro to społeczeństwo coś dla nich robi, skoro młodzi ludzie przychodzą i dla nich grają, to być może któryś z nich pomyśli, że można by inaczej żyć.

Stojący obok Zbyszka Jacek Popów uważa podobnie. Koncert "Tabasco" się udał, wszyscy byli zadowoleni, więc administracja więzienna "idzie za ciosem". - Więźniowie czekali na zespół MonstruM - mówi kpt. Popów - Dla muzyków sceną będzie spacernik, a 50 więźniów, w nagrodę za dobre sprawowanie, wysłucha koncertu z sąsiedniego spacernika, który posłuży za widownię.

Łomot za siatką

Zanim MonstruM zajazgocze gitarami, strażnik wprowadza pierwszą grupę do spacernika obok. Siadają na ławeczkach, niektórzy przystają, inni usadawiają się na resztkach trawnika zatupanego przez codzienne spacery i mecze koszykówki. Na jednej ławeczce siedzi trzech. - Ten za zabójstwo, ten za rozbój z gwałtem - wychowawca prawie to wykrzykuje, bo MonstruM już gra i jest naprawdę głośno. - I tak za cicho - powie potem dyrektor więzienia ppłk. Lesław Czachur. - Z sąsiednich bloków, z których nie widać spacernika, krzyczeli, żeby grać głośniej, bo też chcą posłuchać.

Koncert trwa. Chłopcy mają własne kawałki, w starym, dobrym, metalowym stylu. Publiczność nawet klaszcze. Największy aplauz słychać przy starym przeboju Mr Zoob: "Mój jest ten kawałek podłogi, nie mówcie mi co mam robić." - bardziej widać niż słychać, że niektórzy więźniowie śpiewają refren razem z wokalistą - Niektórzy z nich po raz pierwszy są na koncercie - mówi kpt. Jacek Popów - A jak wcześniej im się trafił, to i tak niewiele z tego wiedzieli, bo albo byli spici, albo naćpani.

Po koncercie wytatuowani widzowie, wychodzą ze spacernika równie niemrawo, jak wchodzili. W towarzystwie strażnika mijają pas śmierci między siatką a pierwszym murem więzienia. Tam się strzela bez ostrzeżenia.

Większość słucha metalu

- Szkoda, że koncert nie trwał dwie godziny - mówi jeden z więźniów. Twarz wytatuowana kreskami i kropkami. Te ostatnie to więzienny alfabet. Mówią, ze wpada w furię po alkoholu. Do więzienia trafił trzy lata temu. Do końca odsiadki zostały mu kolejne trzy. - U nas w więzieniu 80% słucha metalu - opowiada - TSA, Black Sabbath, AC/DC. Grałem kiedyś na gitarze elektrycznej. Byłem duszą towarzystwa na imprezach. Ale teraz pobrzdąkam tylko wtedy, jak trafi się nstrument gdzieś na jakiś czas.

- Podobało mi się - przytakuje stojący obok współwięzień. Nie ma tatuaży, siedzi za napad. Rok już za nim, do wolności jeszcze 1,5 - Lubię Metalikę i Iron Maiden. Czy Iron Maiden mnie uspokaja? Mnie tak.

Zespół MonstruM powoli zwija sprzęt. Muzycy są zadowoleni - Nie myśleliśmy, ze w ogóle będą klaskać - przyznaje Marcin Habaj, gitarzysta - I nieźle wypalił ten kawałek Mr Zoob. To był jedyny utwór, który w ostatniej chwili zaaranżowaliśmy dla nich.


Alina Pudło


Powrót
Menu
Statystyki
Gości online: 13
Dzisiaj: 154
Łącznie: 462199
Banery